Kurczak z jabłkami, arabskie echa w kuchni Hiszpanii…
Najbardziej przystępnymi dla Słowianina daniami kuchni arabskiej, szczególnie tej z północnej Afryki, są te znalezione w Europie południowej dania o takim pochodzeniu. Są już zeuropeizowane, zawierają elementy charakterystyczne dla bliższej nam i lepiej znanej kuchni Europy śródziemnomorskiej, włoskiej, hiszpańskiej, portugalskiej czy greckiej. Hiszpania południowa, skąd pochodzi pierwowzór przedstawianego dania, to kraj przez Arabów okupowany na różne sposoby przez ok 750 lat. Ciekawostką jest, że w jednym roku 1492, Hiszpanie (Kastylijczycy) pokonali ostatecznie Arabów na półwyspie, zdobywając Grenadę i Kolumb odkrył dla nich Amerykę, co jak wiemy, zaowocowało ziemniakami, pomidorami i paroma innymi niezbędnymi dzisiaj produktami.
Ale wróćmy do dania. Sposób, w jaki przyrządzamy tego kurczaka, to nic innego jak marokański tagine. Uproszczony oczywiście i uwspółcześniony, poprzez wino, ale to jest tagine z kurczakiem, tzn. moglibyśmy to danie jako tagine zrobić. Proszę zwrócić uwagę na przyprawy i zioła: cynamon, imbir, szałwia, bazylia, mięta. Jak dodalibyśmy kumin, paprykę, odrobinę szafranu, usunęli wino, a cytrynę zamienili na kiszoną, to już jesteśmy prawie w Maroku. Ponoć w języku hiszpańskim pozostało 4000 słów pochodzenia arabskiego, więc w kuchni też musiało pozostać mnóstwo akcentów. Dla mnie to danie było pierwszym zawodowym, świadomym kontaktem z kuchnią pochodzenia arabskiego, nie licząc jeszcze amatorskiego pierwszego kebaba w Łebie na wakacjach, którego wystałem 40 minut w kolejce i później stadionowych (był taki bazar w miejscu, gdzie dziś stoi Narodowy) epizodów, ale to nie było arabskie, choć wtedy dla takiego przeciętniaka kulinarnego arabskie albo chińskie było wszystko w tzw. street foodzie. Ale ten kurczak z jabłkiem, to był też mój pierwszy trudny kontakt z kuminem lub kminem rzymskim, jak kto woli. Nie polubiliśmy się od pierwszego kontaktu. Żeby wybuchła dzisiejsza miłość do kuminu, trochę musiałem go poznać, on musiał trochę nad tym związkiem „popracować”. Ale w przepisie go nie ma, bo ktoś może zareagować jak ja, te 15 lat temu. Jak będziecie chcieli dodać, to jeszcze trochę papryki słodkiej będzie potrzebne i będzie bardziej po arabsku.
Danie jest lekkie, zwiewne, do spożywania w upalne dni, lekko chłodzi, a woda zimna w szklance to najlepszy towarzysz, ale lekkie chłodne białe wino lub cydr to też będą dobre wybory. Jest lekko kwaskowe, zawiesiste i maślane, ale nie ciężkie. Polecam jako początek fantastycznej przygody z kuchnią Maroka i północnej Afryki, choć jest ono na wskroś Hiszpańskie, do znalezienia w książkach z hiszpańską kuchnią. Jak wywoła emocje, to gwarantuję, że będziecie chcieli od razu zagłębić się w tą kulturę, będziecie chcieli pojechać do Casablanki czy Marakeszu, pójść na bazar, zobaczyć handlujących przyprawami, a zapierający dech w piersiach jest to widok, zjeść w ichnim food trucku.
Spróbujcie wykonać, będzie dobrze, a nawet lepiej…. Co ja piszę, będzie fantastycznie.
Zapraszam do obejrzenia filmu i skorzystania z przepisu.