Jak zostałem kucharzem
To takie danie, które wyszło spontanicznie. Podobną potrawę prezentował mój estoński kucharz, Karli, z którym przez chwilę prowadziliśmy malutkie bistro Magazyn Butelek na Brackiej. Za nic nie mogę sobie przypomnieć jak to, co on wtedy robił, smakowało, ale pamiętam, że robiło wrażenie i było smaczne bardzo. Po kilku latach, jak już musiałem zostać Szefem Kuchni gdzieś na Starej Pradze, tak z marszu, tak bez przygotowania, tak w jednej chwili, nigdy wcześniej nie pracując jako kucharz, to spróbowałem danie zrobić w oparciu o szczątki pamięci. Po hipotetycznym rozstrzygnięciu dylematów, jakie produkty, poza oczywiście krewetkami i brandy, wziąłem głęboki oddech i zrobiłem. Z małym błędem, bo rozwarstwiłem masło, ale po naprawie wyszły praktycznie tak, jak robię do tej pory.
Zabawne, że po jakimś czasie, u przyszłego zdobywcy pierwszego polskiego tytułu Top Chef znalazłem w karcie tak robione kalmary. Doszedłem do wniosku, że moja wyobraźnia działa dobrze, że mam pamięć smaku i trochę intuicji. Oczywiście z czasem w kuchni iberyjskiej znalazłem całkiem sporo takich przepisów, ale mój jest, nawet jeśli nie oryginalny i nie jedyny, i jest odzwierciedleniem klasyków, to jest mój, odtworzony na podstawie strzępów pamięci i dowyobrażony. Po to jest czytanie, podróżowanie, smakowanie i notowanie. A wychodzi czasem samo.
Oczywiście każdy myślący i uczący się kucharz takie danie wykona bez żadnego problemu. W kilka minut wyłoży na talerz krewetki, rozsiewające dookoła aromat własny, zmieszany z beczkowymi akcentami brandy, nutą natki i masła, choć przyznać muszę, że niewiele miałem takich doświadczeń. Częściej pracujący ze mną ludzie komplikowali sobie życie i trzeba było ich pilnować, aby danie zachowywało charakter.
A że ma charakter, to myślę, że nie będę musiał przekonywać, jeśli wykonają Państwo je sami w domu. Krewetki z chorizo to danie obecne w karcie Do widzenia do jutra przez cały czas istnienia restauracji. Jedyna próba zamiany na inne została oprotestowana przez gości w dość niewybredny i bardzo stanowczy sposób. Proszę zrobić i spróbować aby sobie przypomnieć…
Jak już wyłożymy danie na talerz, najlepiej głęboki, taki do pasty lub na miseczkę, to podajmy z bagietką lub ciabattą. Z chlebem na zakwasie w stylu słowiańskim smakuje gorzej. Dobre białe lub nawet różowe wino będzie doskonałym towarzyszem. Może nawet być takie dojrzewające w beczce. W Do widzenia do jutra polecaliśmy klasowe Pinot Grigio, białe Bordeaux, Etna Bianco czy białą Rioję.
Zapraszamy do obejrzenia filmu i skorzystania z przepisu.