Dorsz z … no właśnie, z czym?
Na pewno z puree, takim bardzo tradycyjnym, prosto z francuskiej szkoły kulinarnej. Ale potem już trochę bardziej skomplikowanie się robi. No bo papryka i słodki smak to od Basków, co wyczytałem u pana André Dominé w przewodniku po kulinariach francuskich. Ale grzyby to już od Gordona Ramsey’a, z przepisu, na którym ćwiczyłem kiedyś połączenia detali i w którym brakowało mi elementu do zapamiętania, tzn. było świetnie, ale tylko w czasie rzeczywistym, brakowało finiszu, bo jedzenie, szczególnie to dobre, powinno mieć zapamiętywalny finisz, powinno się długo pamiętać, że się coś wyjątkowego jadło, dokładnie tak jak w przypadku wyjątkowego wina, którego długo nie można zapomnieć. No i ten miód i cytryna, to chyba trochę był przypadek, po prostu najprostszy z możliwych dressing do sałatki, której gwiazdą był smażony kozi ser Chevre, był pod ręką w czasie, w którym próbowałem dla tego dania znaleźć ostateczny kształt. Cykoria lub inna sałata to miał być wypełniacz, ale nie wyszło, szczególnie w przypadku cykorii, bo jak się ją na maśle z odrobiną soli usmaży, to trudno ją wypełniaczem nazwać. No i taki miks smaków wspomagany przez bardzo klasyczne puree i dorsza, dla niektórych pewnie nudnego, dopełnił całości, choć dorsz zaromatyzowany palonym masłem już taki nudny na pewno nie jest. Wyszło danie (które wprawdzie pewien zacny, zdobywający hurtowo i cyklicznie w warszawskich restauracjach tytuły BIB Gourmand u Michelin, kucharz delikatnie wyśmiał, będąc na reaserchu okolicy i potencjalnych gości, przed otwarciem własnego przybytku na udawanym dniu próbnym w Do widzenia do jutra), zrośnięte z restauracją Do widzenia do jutra. Danie, które, jak na chwilę z karty zniknęło, to musiałem „przez okno, po drabinie z restauracji wychodzić i skakać przez płot”, żeby mnie goście nie opieprzali, dlaczego dorsza nie ma.
Tak oto z kilku elementów i przypadku powstało danie dla mojej kuchni, dla mojego gotowania charakterystyczne. Ten słodko kwaśny, w europejskim stylu, uzyskiwany z wina, dobrego octu lub kwaśnych i słodkich owoców, miodu, melasy, czy chociażby odpowiedniej techniki gotowania, smak….
Zapraszam do oglądania i korzystania z przepisu.