Bucatini ze szpinakiem i pancettą

Bucatini ze szpinakiem i cytryną i pancettą i pomidorkami i piniolami i…

Bucatini to takie spaghetti z dziurką w środku. No z dziurką na całej długości, czyli bardziej rurka niż nitka, ale dalej dość cienka, niewiele grubsza od spaghetti, za to bardzo sprężysta. Ucieka na boki, lekko chlapiąc sosem, kiedy się próbuje nawinąć gniazdko na widelec. Żeby zjeść dobrze ugotowane, sprężyste bucatini, trzeba wypracować specjalną technikę; taki żarcik ;). To typ makaronu rzymski, albo sycylijski, trudno określić, a internet nie rozstrzyga tej kwestii.

Załóżmy, dla potrzeb tego wpisu, że sycylijski. A Sycylia, to taki region autonomiczny z historią że ho ho… Ciekawe, od których z przewijających się tam nacji pochodzą poszczególne elementy sycylijskiej tradycji kulinarnej? Na 100 procent mają coś kulinarnie wspólnego z Grekami, no bo przez jakieś 500 lat greckie polis były tam dominujące, no i współcześni sycylijczycy potrafią zidentyfikować potrawy greckie, robione przez nie Greków, jako własne (zdarzyło mi się to ostatnio). Blondynów mają w społeczeństwie dzięki Wizygotom i panującym tam przez kilkaset lat Normanom, którzy dali im nawet królów z przydomkami Zły i Dobry. Królami, co ciekawe byli tam także Andegawenowie, w prostej linii przodkowie naszej świętej Jadwigi, to jest naszej królowej (coś tak ze cztery – pięć pokoleń wcześniej). Niektóre szczepy winne i akcenty w kuchni zawdzięczają Hiszpanom z Aragonii. No a wcześniej jeszcze o Arabach wspomnieć trzeba. To wszystko, jak ktoś się interesuje kulturą kulinarną, można robiąc rajd smakowy po Sycylii znaleźć, no może poza tymi blondynami, bo nie do jedzenia, a i geny przez 1000 lat powoli tracą swoją moc…

Taki makaron, jak w przedstawionym przepisie, to danie do zrobienia w 10 minut. Niezbyt gorące, wręcz chłodzące, bo zimny sok z cytryny i szpinak dają taki wrażenie. Dobra pancetta, guanciale raczej nie, bo będzie za bardzo aromatyczne, sporo pinioli i pomidorki lekko uprażone (pomidorki tylko rozgrzane) oraz makaron, to ciepłe składniki tego dania. Jak do naczynia, w którym mieszać będziemy całość wlejemy oliwę extra vergine, najlepiej niefiltrowaną sycylijską, włożymy szpinak, zetrzemy skórkę z cytryny, choć wersja z limonką będzie równie ciekawa, a z pomarańczą trochę bardziej słodka, dodamy sok i połowę grana padano, bazylię, wymieszamy i posolimy grubą solą i grubo zmielonym pieprzem, to już będziemy mieli tą „chłodną” część aromatu dania, choć, żeby to poczuć, nos trzeba będzie bardzo blisko do naczynia przyłożyć. Ale w momencie kiedy dodamy gorące bucatini, usmażoną pancettę z podprażonymi piniolami i rozgrzanymi pomidorkami, lekko zamieszamy, to nawet sąsiedzi poczują ten kawałek Sycylii, który się na talerzach za chwilę znajdzie.

Proszę Państwa, mieszamy, wykładamy na talerze, wlewamy do kieliszka schłodzone grillo, inzolia, a jeszcze lepiej jak to będzie sycylijskie zibibbo lub moscato, a najlepiej mój ulubiony vignier. Choć przyznać muszę, że każde Sauvignon blanc, pinot grigio a nawet zimne górskie szczepy z północnej Europy też będą doskonałe, bo to uniwersalne danie jest po prostu 😉

Zapraszam do obejrzenia filmu i skorzystania z przepisu.

Bucatini ze szpinakiem i pancettą

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*