Rzymski klasyk, teoretycznie prosty, no bo w makaronie, serze i pieprzu co może być trudnego. No niby nic ale lepiej się przyłożyć, a odwdzięczy się w dwójnasób. W wersji podawanej w Do widzenia do jutra był to aksamitny, nie do końca zredukowany sos, oblepiający nitki spaghetti, z nutą szałwii. Szałwia, to jest taki tajemniczy składnik, czyniący danie „zagadkowym”, którego etatowi zjadacze Cacio e pepe nie są w stanie, w przeważającej większości, rozpoznać, składnik czyniący z kucharza „mistrza”.
2 osoby
15 minut
Składniki
oliwa extra vergine – 2 łyżki
szałwia 5 – 7 listków
świeżo mielony pieprz – niestandardowo dużo, jak na dwie porcje, herbaciana łyżeczka
masło 1 łyżka (2/20 kostki masła 200g)
spaghetti 250- 300g (durum, semolina)
starty ser Pecorino Romano – 2 łyżki i odrobina do dekoracji
starty ser Grana Padano – 2 łyżki

WYKONANIE
- Na gotujący się osolony wrzątek wrzucamy makaron. Gotujemy go zawsze minutę krócej niż napisano na opakowaniu, bo będziemy go jeszcze rozgrzewać na patelni.
- Na patelni podgrzewamy oliwę, świeżo zmielony pieprz, kilka listków szałwii i kiedy ta ostatnia zacznie wydzielać aromat, dodajemy łyżkę masła i odstawiamy, aż makaron będzie gotowy.
- Ugotowany makaron wykładamy na patelnię, podlewamy odrobiną wody spod makaronu, dodajemy po 2 łyżki startego Pecorino Romano i Grana Padano.
- Trzymając patelnię na palniku, dynamicznie mieszamy, aż wszystko się połączy, znikną w emulsji drobinki sera. Albo zostawimy taką emulsję z odrobiną płynnego sosu, albo redukujemy trochę dłużej i pozwalamy, aby sól z sera zaczęła krystalizować w drobinki.