Kaczka i czekolada, absolutny odlot…
Pamiętacie taki film o tytule „Czekolada”. Tam doskonale jest przedstawione do czego może służyć czekolada. Choć dla nas to taka tabliczka, dziś nawet nie 100, a 80-cio gramowa, a dla większości z nas to przede wszystkim skażona mlekiem, jakimiś dodatkowymi, niezbyt zdrowymi tłuszczami tabliczka, często niemieckiej marki, choć nasz narodowy producent, też idzie w tę stronę, zwana mleczną. O takiej czekoladzie nie będę pisał, bo jest absolutnie kulinarnie bezużyteczna. Gorzka czekolada, szlachetna, niezbyt słodka, łamiąca się jakby była kryształem, pachnąca charakterystycznie z intensywnością niespotykaną wśród innych słodyczy, pachnąca aromatem zapadającym w pamięć, to jest prawdziwe kulinarne złoto. Kiedy aktorka Juliette Binoche w owym filmie częstuje czekoladą i karmi daniami z czekoladą pozostałych bohaterów filmu, to widzimy wtedy… grają oni wyśmienicie emocje towarzyszące zaspokajaniu potrzeb wyższych, grają wszystko co się dzieje z człowiekiem doznającym smakowego, kulinarnego uniesienia, grają genialnie. M z Bondów ostatnich, kpt Jack Sparrow, Sabina z „Nieznośnej lekkości bytu” a nawet początkowo wrogo do czekolady nastawieni: Trinity z „Matrixa” pokazują czym może być rozsmakowanie i nawet Diego Rivera z „Fridy”, wróg wszelkich uciech i zwolennik ascezy, popada w ekstazę po spożyciu i w konsekwencji zalicza zjazd. Najgenialniejsze sceny odtwarzające emocje towarzyszące jedzeniu i dodatkowo z czekoladą w roli głównej. Czekolada, magiczny składnik, potrafiący zawrócić danie na drogę świetności, wynieść je na najwyższy poziom.
Kaczka, czerwone mięso, drób, który zachowuje się trochę jak dziczyzna, to jedna z najlepszych „platform” do pokazania wyjątkowości czekolady. Słodkie wzmacniane wino, element prawie niezbędny, bo dzięki strukturze, jaką tworzy dość mocny alkohol z nutami wina, wyodrębniając z niego bardzo mocną owocowość i słodycz, czekolada ma przestrzeń do osiągnięcia aksamitnej struktury i owoce, które tworzą w sosie takie lekko kwaśne wyspy, dające małe zaskoczenie uwalnianym kontrastem podczas aktu spożywania, to w tym daniu elementy niezbędne, pomocnicy czekolady, bez których mogło by czekoladzie się nie udać wyprowadzić kaczki na szczyt kulinarnego Olimpu.
Każde słodkie wino będzie dobre, choć każde będzie zmieniało charakter sosu. Porto Ruby, Marsala, banyuls, rivesaltes, to będą najlepsze wybory, porto tawny, białe porto, madera, moscatel a nawet niewzmacniane cadillac i sauternes dadzą zupełnie inne efekty, choć inne nie znaczy gorsze….
Poza tym czekolada, ta dobra, gorzka poprawia nastrój i jest antyoksydantem, a także obniża ryzyko wystąpienia chorób układu krążenia, oczywiście w rozsądnych ilościach, a w tym daniu są rozsądne jej ilości, więc: Proszę Państwa do garów!
Zapraszam do obejrzenia filmu i skorzystania z przepisu.